Wywiad z PR menedżerem
- Dopiero co rozmawiałam z Bartkiem o zmianach w Pracowni a Wy już wprowadzacie kolejne. Skąd pomysł skrócenia sesji jogi do jednej godziny? Przyjęło się, że sesje trwają 90 minut a niekiedy i dłużej i wszyscy się tego trzymają. Dlaczego Wy od tego odchodzicie?
- Zapewne zauważyłaś Justyna, że my większość rzeczy robimy inaczej. :-) To, że wszyscy coś robią w jakiś określony sposób nie znaczy, że to jest jedyna słuszna koncepcja, jedyna słuszna droga. My zawsze szukamy własnych dróg i własnych rozwiązań. Już dawno zauważyliśmy, że półtorej godziny ćwiczeń to długo. Czasami za długo, szczególnie w tygodniu. Ćwicząc w domu zawsze „wyrabialiśmy się” w godzinę. Kiedy prowadziłam sesje dla ciężarnych cieszyłam się, że nie trwają półtorej godziny. W godzinę robiłam dziewczynami wszystko, co potrzebne. Miałabym problem jak zapełnić jeszcze pół godziny szczerze mówiąc… Ania i Anita też czują, że te pół godziny to pewnego rodzaju balast a Bartek jest bardzo zadowolony z porannych sześćdziesięcio minutowych zajęć. Robi z grupą wszystko, co niezbędne, żeby ćwiczący wyszli naenergetyzowani na cały dzień.
- Godzina rzeczywiście wystarcza?
- Oczywiście! Zauważ, że podstawowa jednostka treningowa w większości metod, w tym w fizjoterapii, to właśnie 60 minut. Do tego żyjemy w czasach gdy wszyscy są zabiegani, dużo pracują, mają mało czasu dla swoich bliskich a co dopiero dla siebie. Z własnego doświadczenia (jestem agentką nieruchomości, PR menedżerem Pracowni, żoną mojego męża i matką dwójki maluchów…) widzę, że łatwiej jest znaleźć godzinę na ćwiczenia niż „wyrwać” półtorej. Niby pół godziny to nieduża różnica ale do tego dochodzi przecież dojazd a potem powrót do domu. Powrót o 22.00 (albo i później jeżeli mieszka się dalej) to przesada. Dlatego też sesje będą kończyły się o 21.00. Wykonywanie ćwiczeń w późniejszych godzinach jest niefizjologiczne. Chyba, że są to typowe sesje relaksacyjne. Wprowadziliśmy je do planu zajęć w większej ilości. Wszyscy potrzebujemy odstresowania i odpoczynku…
- A co z tymi, dla których godzina to za mało?
- To nie jest za mało. Wszystko jest kwestią przyzwyczajenia. Ale myślimy także o tych, którzy lubią ćwiczyć w dłuższych blokach. W tygodniu będą mieli możliwość łączenia sesji ogólnej lub kręgosłupowej z następującą po nich sesją relaksacyjną. W weekendy pozostawiamy sesje półtoragodzinne. Zakładamy, że w weekend nikt się nigdzie nie musi spieszyć i te pół godziny można wykorzystać na dłuższy relaks albo na dokładniejsze wyjaśnienie zawiłości wykonywanych technik. Z tego powodu warsztat wprowadzający też będzie trwał półtorej godziny.
- Dzięki tym zmianom Wasz nowy plan prezentuje się ciekawiej niż dotychczasowy.
- Zdecydowanie tak. Niewątpliwie jest większy wybór, według zasady: dla każdego coś dobrego. Każdego dnia począwszy od godzin 16.00 jest do wyboru sesja ogólna, ogólna „0”, dwie sesje kręgosłupowe (cieszą się największym powodzeniem dlatego dominują w planie) i dodatkowo sesja relaksacyjna albo kobieca (zapraszamy szczególnie panie w ciąży ale także te w trakcie menstruacji lub uskarżające się na problemy menopauzalne i postmenopauzalne). Zwiększyliśmy też ofertę dla „rannych ptaszków”.
- To, co proponujecie to rzeczywiście prawdziwa rewolucja. :-)
- Znasz nas i wiesz, ze jesteśmy bardzo innowacyjni. Nie boimy się realizować nowych pomysłów. Zmiana to ruch, ruch to życie. Nie ma nic gorszego niż stagnacja. My obserwujemy bacznie co się dzieje dookoła nas, jakie potrzeby mają ludzie – nasi potencjalni Klienci i szybko na nie odpowiadamy.
- A czego potrzebują ludzie?
- Pozbyć się uporczywych dolegliwości cywilizacyjnych, np. bólów pleców. Potrzebują odstresowania, naenergetyzowania. Ćwiczenia jogi mogą (i powinny!) zastąpić powszechnie stosowane w tych celach medykamenty. Jako naród jesteśmy lekomanami – rano pigułka na uspokojenie, w ciągu dnia chemiczne energizery a przed snem – coś na sen. A wystarczy regularna wizyta w Pracowni. :-)
- Jacy są Wasi Klienci?
- Nasi Klienci to najczęściej ludzie, których praca zawodowa wymaga sprawności ciała i umysłu. Osoby nastawione na konkretne efekty. Aby je osiągnąć są w stanie podjąć wysiłek regularnych ćwiczeń i aktywną współpracę z naszymi terapeutami. Najczęściej to osoby w średnim wieku, bardzo aktywne zawodowe, mające mało czasu. Dlatego spodziewamy się, że dobrze znajdą się w nowym rozkładzie zajęć. Wśród naszych Klientów są jednak także osoby starsze, już mniej aktywne ale świadome tego, że tylko ukierunkowana praca z ciałem przedłuży im sprawność. Ćwiczenia poprawiają im także samopoczucie. Wiele osób to osoby, które cierpią na różnego rodzaju schorzenia i tylko dzięki regularnym ćwiczeniom mogą funkcjonować bez bólu. Generalnie stawiamy na współpracę regularną i długoterminową bo tylko takie podejście przynosi ćwiczącym dobre efekty. Nasi ulubieni i wymarzeni Klienci to osoby świadome tego, że same odpowiadają za stan swojego zdrowia i same są w stanie wpłynąć na jego poprawę. Z naszą aktywną pomocą. :-)
- Zmiany dotyczą też kwestii ważnej dla wielu osób: zmieniacie ceny.
- Tak. Obcinamy czas trwania sesji i jednocześnie tniemy ceny. Podstawowy karnet będzie karnetem wolnego wstępu – umożliwiającym nieograniczone uczestniczenie w zajęciach. Jego nowa cena to 150 zł. Tyle co dotychczasowy karnet na 6 wejść. Pozostawiamy też bardzo popularny karnet na 4 wejścia w miesiącu. Jego nowa cena to 100 zł, czyli cztery razy cena pojedynczego wejścia, które od listopada będzie kosztowało 25 zł. Myślę, że te opcje to spore odciążenie dla coraz bardziej napiętych portfeli naszych Klientów.
- To Wasza odpowiedź na kryzys?
- Coraz więcej słyszy się o problemach płatniczych Polaków. Pensje maleją, bezrobocie rośnie. Tak jak koszty życia. Trzeba więcej pracować przy mniejszym wynagrodzeniu i większej niepewności o przyszłość. To wpływa na samopoczucie i stan zdrowia. Proponujemy większy wybór profesjonalnie prowadzonych zajęć w ekonomicznych czasowo blokach i w nowej, niższej cenie. Czego chcieć więcej? :-)
17 października 2009
Z Aleksandrą Laudańską-Niedaszkowską, założycielką i PR menedżerem Pracowni Dobrego Zdrowia rozmawiała Justyna Matuszewska.
« powrót










