Każdy, kto rozpoczyna praktykę ćwiczeń jogi, styka się z asanami, których nie lubi i nie chce wykonywać. Są to ćwiczenia, których się boi lub które go w jakiś sposób odpychają. Na pytanie o powód awersji do danego ćwiczenia taka osoba nie jest w stanie udzielić racjonalnej odpowiedzi. Z mojego 30-letniego doświadczenia wynika, że bardzo często u podstaw tej niechęci stoi głęboka trauma, która jest zapisana w ciele, psychice lub w emocjach. Przeczytaj więcej o zastosowaniu jogi w leczeniu skutków cPTSD. Ćwiczący czuje, że dana asana jest dla niego bardzo nieprzyjemna i stara się jej unikać. Twierdzi, że jest mu ona niepotrzebna.
Czasami niechęć ta nie jest podyktowana traumą, a po prostu blokiem fizjologicznym. Może on być spowodowany inną aktywnością ruchową lub uwarunkowaniami genetycznymi czy rodzinnymi. Zdarza się, że problemy strukturalne np. ze skróconą tylną taśmą mięśniowo-powięziową są przekazywane z pokolenia na pokolenie. Wynika to z występującej w danej rodzinie budowy anatomicznej (epigenetyka). Wówczas rozciąganie tej taśmy budzi niewygodę i ból, której ćwiczący za wszelką cenę stara się uniknąć.
Moje doświadczenia z asanami, których nie lubiłem
Znienawidzonymi przeze mnie asanami na początku mojej praktyki jogi były supta virasana i paschimottanasana. Supta virasana konfrontowała mnie z napięciem mojej taśmy przedniej, zaś paschimottanasana z blokiem w taśmie tylnej. W tych ćwiczeniach konfrontacja oznaczała ból. Paschimottanasana wywoływała u mnie emocje w postaci niepowstrzymanego płaczu, a supta virasana ataki paniki. Chciałem uciec od tych ćwiczeń. Jednak nie poddałem się i przetrwałem. I nagle okazało się, że przepracowanie tych bloków sprawiło, że obecnie są to dla mnie najprzyjemniejsze ćwiczenia, w których naprawdę się odprężam.
Dlaczego warto wykonywać asany, których się nie lubi
Przede wszystkim trzeba sprawdzić, czy do wykonania danego ćwiczenia nie ma obiektywnych medycznych przeciwskazań. Jeśli one występują, jasne jest, że danej asany nie powinno się wykonywać. Jeśli jednak takich przeciwskazań nie ma, to asana, której nie lubisz, jest jak jaskinia, do której boisz się wejść. A skrywa ona skarb, którego szukasz.
Asany, których nie lubisz i których przez to nie wykonujesz, stoją na drodze Twojego postępu funkcjonalnego. Unikanie ich wykonywania blokuje Twoją praktykę jogi.
Ludzie mają naturalną tendencję do robienia tylko tego, co wychodzi im łatwo. Bardzo nie lubią konfrontować się ze swoimi ograniczeniami, ponieważ to oznacza wyjście poza strefę komfortu. Wiąże się to z gotowością przyjęcia bardzo nieprzyjemnych doświadczeń zgromadzonych w różnych miejscach ciała w postaci bloków i traum. Jest to bardzo głęboki proces.
Przykłady unikania konfrontacji w nielubianych asanach
Oto kilka przykładów, w których ćwiczący nawet nieświadomie unikają konfrontacji ze swoimi blokami w ciele.
- Ćwiczący wykonuje asanę asymetryczną, koncentrując się jedynie na tej stronie, która jest dla niego łatwiejsza. Np. w utthita trikonasanie skraca czas wykonania ćwiczenia dla swojej słabszej strony, gdy ma problem z utrzymaniem prawidłowej techniki lub napięcia mięśni. Z takimi problemami styka się większość ćwiczących w różnych asanach. Poziom rozciągnięcia mięśni w prawej i lewej stronie ciała znacznie się różni i jest to całkowicie normalne. Dlatego wykonanie tej samej asany na jedną stronę może być przyjemne, ale na drugą już nie.
- Osoby wykonujące stanie na rękach wchodzą w pozycję tylko z jednej – prawej bądź lewej nogi. Nie potrafią zrobić tej samej asany, wykorzystując do odbicia drugą nogę.
Skupianie się wyłącznie na łatwiejszej stronie i preferowanie jej podczas wykonywania ćwiczenia asymetrycznego to nic innego jak unikanie niewygodnej prawdy o swoim ciele. Jedynym słusznym rozwiązaniem w takiej sytuacji jest praktyka asymetrycznego ćwiczenia w sposób jak najbardziej symetryczny.
Jedynie pełna konfrontacja z niewygodą i jej akceptacja może przynieść harmonię, głęboki wgląd oraz spokój. Pozwoli to cieszyć się w pełni dobrodziejstwem płynącym z praktyki jogi.
